To jest propozycja dla osób, które lecą do Marsa Alam po to, po co ten region jest najlepszy: spokój, długi odcinek prywatnej plaży i Morze Czerwone na wyciągnięcie ręki. Three Corners Equinox Beach leży bezpośrednio przy morzu i ma prywatną, piaszczystą plażę o długości około 1300 metrów. W praktyce oznacza to, że nawet w sezonie łatwiej znaleźć miejsce na leżaku i nie ma wrażenia „ścisku” typowego dla większych kurortów.
Największy atut tego hotelu to położenie w okolicy znanej z podwodnych widoków. W pobliżu jest zatoka Abu Dabab, a na miejscu masz pomost i łagodne wejście do wody, więc to dobry wybór, jeżeli planujesz snorkelowanie lub nurkowanie bez codziennych wycieczek. Warto spakować buty do wody, bo przy rafach i kamyczkach po prostu podnoszą komfort. Dodatkowo działa centrum nurkowe, więc można ogarnąć zarówno wyjścia dla początkujących, jak i pływanie z brzegu.
Hotel ma rozległy teren, a w środku „wakacyjny klasyk” w dobrym wydaniu: dwa baseny zewnętrzne (jeden podgrzewany zimą), bar przy plaży, restauracje i spokojną infrastrukturę do wypoczynku. W formule All Inclusive (10:00–00:00) masz pełne wyżywienie w bufecie, przekąski, naleśniki i herbatę po południu oraz lody w ciągu dnia. Jest też włoska restauracja a la carte – raz na pobyt w cenie, co fajnie przełamuje hotelowy rytm.
Jeśli chodzi o standard, to nie jest „nowy, designerski pięciogwiazdkowiec”, tylko sprawdzony resort z dobrymi opiniami za obsługę i kuchnię (ocena ogólna 8,3, a sama obsługa i położenie wypadają wysoko). Pokoje są przestronne, z balkonem lub tarasem, a przy wyborze warto rozważyć dopłatę do widoku na morze, bo w Marsa Alam to właśnie te poranki i wieczory robią klimat całego wyjazdu.



