W czerwcu na Fuerteventurze jest już typowo „kanaryjskie lato”: dużo słońca, przyjemne ciepło i często lekki wiatr, który robi robotę, bo nie ma tego ciężkiego upału jak w lipcu czy sierpniu. To też dobry termin na spacery po plażach Costa Calma i Sotavento, a woda w oceanie jest już na tyle okej, że spokojnie da się kąpać (choć to Atlantyk, więc bywa chłodniej niż w basenach).
R2 Pajara Beach to duży, rozpoznawalny hotel w fajnej lokalizacji między najsłynniejszymi plażami południa wyspy. Masz tutaj All Inclusive, spory teren i 3 baseny (w tym 1 sezonowo podgrzewany) plus osobny basen dla dzieci. Do tego animacje, amfiteatr, miniklub i ogólnie „wakacyjny vibe”, bez kombinowania. Dodatkowy plus za Spa Aura z basenem krytym i saunami (wstęp płatny), więc jak trafi się bardziej wietrzny dzień, to nadal masz co robić.
Jeśli chodzi o plaże, to przy samym hotelu jest mała zatoczka z piaskiem i skałkami (zejście schodami), ale największy gamechanger to okolica: Playa de Costa Calma jest około 400 m i przy odpływie dojdziesz brzegiem morza, a kawałek dalej masz słynną Sotavento i Playa de la Barca — mega klimat, jasny piasek i świetne warunki dla kitesurfingu i windsurfingu.


